S

S

MA

Premium Sound

Polpak

sobota, 22 kwietnia 2017

Przenośny odtwarzacz/streamer Pioneer XDP-300R


Wstęp
Na początku kwietnia odebrałem od gdyńskiego dystrybutora DSV Sp. z o.o. najnowszy przenośny "odtwarzacz-streamer" Pioneer XDP-300R (zobacz TUTAJ). To, jak go określa producent - odtwarzacz audio HiRes z wyświetlaczem HD, przetwornikami ESS SABRE-DAC z oddzielnymi kanałami, symetrycznym wyjściem audio, funkcją Bluetooth, aplikacjami Google Play, WiFi oraz do 432 GB pamięci. Nieźle. A niedawno opisywałem nieco niższy model Pioneer XDP-100R (czytaj test TUTAJ), który już wydawał mi się być nieomal doskonały. Tym bardziej że testowałem go z ultra-referencyjnymi słuchawkami Pioneer SE-Master1.

Wrażenia ogólne i budowa
Pioneer XDP-300R zewnętrznie zasadniczo zbytnio nie różni się od modelu Pioneer XDP-100R. Korpus w całości wykonano z pierwszorzędnego aluminium. Na pewno w 300R w oczy rzuca się brak górnego, ochronnego stelażu (szyny) oraz dolnego zderzaka, w jakie wyposażony jest XDP-100R. Myślę, że takie rozwiązanie w dużym stopniu zwiększa ogólną estetykę, choć w razie upadku na ziemię odtwarzacza może być niebezpieczne. Tym bardziej, że producent nie wyposaża swych urządzeń w żadne pokrowce. Idąc dalej, 100R zaopatrzony jest w dwa mini-głośniczki, 300R ma za to dwa wyjścia słuchawkowe – niesymetryczne 3,5 mm (moc 75 mW + 75 mW) i zbalansowane 2,5 mm (150 mW + 150 mW). Pozostałe elementy są identyczne: duży dotykowy wyświetlacz LED 4,7 cala (rozdzielczość 1 280 x 1 720), na prawym boku przycisk włączenia/wyłączenia oraz trzy przyciski nawigacji (play/pause, forward, back) i na lewym boku – pokrętło głośności. W 300R jest ono pokryte miedzią. 300R ma także (jak 100R) dwa sloty na zewnętrzne karty microSD, które umożliwiają powiększenie wewnętrznej pamięci z 32 GB aż do 432 GB.

Główne zmiany (oprócz słuchawkowego gniazda zbalansowanego 2,5 mm) dotyczą wnętrza. W 300R zastosowano bardziej zaawansowane układy, w tym i podwójne kości DACa ESS SABRE ES9018 oraz wzmacniacz Dual SABRE 9601K – także firmy ESS. W 100R użyto pojedynczy układ przetwornika ESS SABRE DAC ES9018K2M i też pojedynczy układ wzmacniacza SABRE 9601K.

Warto podkreślić, że Pioneer łączy w sobie funkcję wysoko zaawansowanego odtwarzacza cyfrowego z inteligentnym streamerem sieciowym. Całość oparta jest o system Android, więc sterowanie i nawigacja są identyczne jak w klasycznym smartfonie. Użytkowość i ergonomia obsługi są fantastyczne! Wystarczy odpalić np. serwis Tidal HiFi (strumieniując sygnał via WiFi), by móc cieszyć się bezgranicznymi zbiorami całej muzyki świata. Odtwarzacz 300R, w odróżnieniu od smartfonu, uzbrojony jest w najbardziej wyszukane układy i kości pozwalające uzyskiwać znacznie wyższy poziom dźwięku niż w klasycznych smartfonach. Niestety, z 300R nie da się nawiązywać połączeń telefonicznych. Ale, kto wie? Może z czasem producent doda jeszcze i taką funkcję?

Pewnym rozczarowaniem jest fakt, że Pioneer „nie widzi” plików Master Quality Authenticated (MQA) 24/96 w serwisie Tidal Master. Owszem, 300R czyta takie formaty, ale trzeba mu je dostarczyć w inny sposób niż via Tidal (to oczywiście, póki co, "wina" Tidala, a nie Pioneera).

Kilka słów od producenta: „XDP-300R to przenośny odtwarzacz plików multimedialnych wyposażony w najnowocześniejsze przetworniki. Urządzenie posiada dwa przetworniki D/A z oddzielnymi kanałami, stanowiące bezwzględnie sprzęt najwyższej klasy, ESS SABRE ES9018, zdolny do odtwarzania plików HiRes-PCM o rozdzielczości do 24 bit/384 kHz, DSD nawet z poczwórną częstotliwością (11.2 MHz), a także przetwarzanie plików MQA na naturalnie brzmiące i pozbawione szumów brzmienie. Aby wydobyć idealne brzmienie nawet z najbardziej wymagających słuchawek, również jako wzmacniacze wyjściowe stosuje się chipy ESS: oba chipy SABRE 9601K efektywnie wytrzymują największe obciążenia i zapewniają brzmienie odpowiednie do nagrań o ultra-wysokiej rozdzielczości HiRes. 

Poza konwencjonalnym wyjściem 3,5 mm mini-jack dostępne jest także symetryczne wyjście 2,5 mm (czteropolowe). Przetworniki i wzmacniacze, w celu redukcji zakłóceń, są zamontowane na oddzielnej płytce. Dzięki zastosowaniu systemu operacyjnego Android z dostępem do sklepu Google Play oraz ekranu dotykowego 4,7'' o wysokiej rozdzielczości, możliwe jest poszerzenie zakresu funkcji odtwarzacza o dowolne aplikacje. Naturalnie możliwe jest zwiększenie seryjnej pamięci 32 GB do 432 GB za pomocą dwóch gniazd micro SD. Daje to dużą ilość miejsca również na muzykę o wysokiej rozdzielczości, którą dzięki bezpośredniemu dostępowi do Tidal, można pobrać bezpośrednio na odtwarzacz. Ale nie zawsze jest to konieczne: dzięki zastosowaniu szybkiej karty WiFi, odtwarzacz XDP-300R jest w stanie odtwarzać muzykę również bezpośrednio z lokalnego serwera DLNA lub za pomocą odpowiedniej aplikacji, z dowolnego serwisu streamingowego”.

Dane techniczne (w języku angielskim)
Twin ESS SABRE DAC “ES9018K2M”
Dual Headphone AMP “SABRE 9601K”
Playable Audio Format: MQA / DSD / DSF / DSD-IFF / FLAC / ALAC / WAV / AIFF / Ogg-Vorbis / MP3 / AAC
Sampling rate and bits:
- 11.2MHz/ 5.6MHz/ 2.8MHz / 1 bit
- 44.1k/ 48k/ 88.2k/ 96k/ 176.4k/ 192k/ 352.8k/ 384k
- 16bit/ 24bit (32bit float/integer can be played downconvert to 24 bit)
Supported Playlist: M3U/ PLS/ WPL
Output:
- 75 mW + 75 mW (Unbalanced: 16 - 300 Ω)
- 150 mW + 150 mW (Balanced: 32 - 600 Ω)
Total Harmonic Distortion: Less than 0.006 %
S/N Ratio: 115 dB over
Frequency Response: 20 Hz ~ 80,000 Hz
Gain: Low / Normal / High
Two types of balanced drive via 2.5 mm (4 pole) output
- BTL Drive, for increased power
- „ACG“ (active control gnd), stability oriented, increased S/N ratio, larger spatial dimensionality and clean sound. Greater delineation for lower frequencies in Hi-Res Audio, overall strong and tight sound.

Estetyczny karton

Opakowanie typu "box in box"



Super dokładny, dotykowy wyświetlacz LCD HD

Obudowa wycięta jest z jednego bloku aluminium


Prawy bok: dwa sloty na karty microSD i kilka przycisków nawigacji

Wtyk słuchawkowy 2,5 mm - czteropolowy, zbalansowany





Pioneer XDP-300R i słuchawki ...Pioneer SE-MHR5

Dwa gniazda słuchawkowe: zwykłe 3,5 mm i zbalansowane 2,5 mm



Final Audio Design Pandora Hope VI




Fostex TH-610

Wrażenia dźwiękowe
Do odtwarzacza przyłączałem słuchawki Fostex TH-610 (czytaj test TUTAJ) oraz Final Audio Design Pandora Hope VI (czytaj test TUTAJ), a także słuchawki Pioneer SE-MHR5 (czytaj test TUTAJ) zaopatrzone w zbalansowany kabel z czteropolowym wtykiem 2,5 mm. Głównie korzystałem z serwisu streamingowego Tidal HiFi, ale także z różnych gęstszych formatów, włączając w to pliki DSD. Wzmacniacz słuchawkowy/DAC porównawczy to głównie iFi nano iDSD LE, ale także system złożony z odtwarzacza sieciowego Onkyo NS-6170 oraz wzmacniacza Hegel H160 z wyjściem słuchawkowym.

Odtwarzacz kosztuje w Polsce 3 000 PLN, tak więc sprzęt hi-fi za takie pieniądze powinien przyzwoicie grać. Napiszę następująco. Za 3 000 PLN żaden odtwarzacz płyt CD nie dostarczy tak zaawansowanego brzmienia jakim może pochwalić się XDP-300R. To obfity, soczysty i żyzny dźwięk o kompletnie analogowym charakterze. Ciepławym, słodkawym i plastycznym, ale bardzo selektywnym i dokładnym. Wyrównanym i spójnym. Pod względem rozdzielczości, definicji i harmonii jest to bardzo satysfakcjonujące urządzenie. Nie inaczej jest w przypadku napełnienia tonalnego, dociążenia masy instrumentów i ogólnej barwy. Odsłuchy na słuchawkach przynoszą dużo radości, satysfakcji ze słuchanej muzyki oraz, co ważne – informacji o nagraniach. Brzmienie jest nie tylko pełne, ale również głębokie, z odczuwalnymi poszczególnymi planami i wyraźną bliskością i oddaleniem instrumentów oraz wokali.

Dźwięk jest więcej niż poprawny - gęsty i czysty, lecz prowadzony bez równoległego maskowania detali oraz, co istotne, bez przykrych nachalności i niepotrzebnych mechanicznych wyostrzeń, czy syczeń sopranów. Ma w sobie mnóstwo energii, gra głośno i z rozmachem - w taki sposób, że każdy gatunek muzyki ma szansę zabrzmieć optymalnie i wiarygodnie. Dodatkowo 300R dostarcza mocną podstawę basową, zwartą i sprężystą. Jest ona stabilną konstrukcją dla pozostałych podzakresów, ma w sobie zdrową siłę i jednocześnie naturalną miękkość potrzebne dla organicznego wyrazu nagrań. Dla ukazania bogactwa muzyki, jej charakteru i akustycznej potoczystości i płynności. Nagrania brzmią nieomal jak „na żywo” – live.

Kilka słów o współpracy ze słuchawkami. Jak napisałem wcześniej, do XDP-300R przyłączałem słuchawki Fostex TH-610 oraz Final Audio Design Pandora Hope VI, a także słuchawki Pioneer SE-MHR5 wyposażone w zbalansowany kabel z czteropolowym wtykiem 2,5 mm. Chciałbym zwrócić uwagę Czytelnika na słuchawki Pioneer SE-MHR5, które niedawno opisywałem na blogu. To są mało w Polsce znane słuchawki, ale w moim przekonaniu najpełniej korespondują z firmowym XDP-300R. Po pierwsze zaopatrzone są w identyczne miedziane wstawki jakie ma odtwarzacz (miedziane pokrętło głośności), a także posiadają dwa przewody słuchawkowe – zwykły, z trzypolowym wtykiem 3,5 mm i czteropolowy - zbalansowany 2,5 mm. Oczywiście, szczególnie przewód zbalansowany przynosi najwięcej wyszlifowanej szczegółowości i wybornej przezroczystości dźwięku. Źródła pozorne są najlepiej czytelne i dookreślone, a tło pozbawione ziarnistości i mgły. Zaskakuje duża spójność tonalna – ułożenie dźwięku jest wręcz doskonałe. Słychać pełnokrwistość i finezję przekazu, dynamikę tonalną i akustyczną moc powietrza. To optymalnie skonstruowane brzmienie, skierowane na ujawnianie pełni piękna muzyki i jej symetrycznych i asymetrycznych złożoności.

Tak, jak Pioneer SE-MHR5 najpełniej korespondują z Pioneer XDP-300R, tak słuchawki Fostex TH-610 najlepiej z nim grają. Najbardziej ujmująca jest potęga, masa i rozciągnięcie dźwięku zaopatrzone w dynamiczne basy, jak i wielobarwną i rozdzielczą średnicę oraz śpiewne i jasne soprany. To granie charakterne, z wysoką energią, ale i z wyrazistością tonalną. Brzmienie dopełnione, z precyzją i z daleką głębią. Miodne.

Z kolei Final Audio Design Pandora Hope VI to mistrzowie nastroju, ujawniacze detali oraz dostarczyciele hektarowej przestrzeni. Chociaż te słuchawki dobrze zagrają nawet „z byle czym”, to ich wybitność jest wprost predysponowana dla urządzeń typu lepsze smartfony. Ale oczywiście z odtwarzaczem Pioneer pięknie i dokładnie się zgrały. Pierwszorzędna dźwięczność, poetycka przestrzeń i wspaniale czyste oraz błyszczące brzmienie. Ich minusem jest bardzo drogi przewód zbalansowany z wtykiem 2,5 mm – jego koszt kształtuje się w cenie powyżej 1 500 PLN.

Konkluzja
Japoński odtwarzacz/streamer/DAC Pioneer XDP-300R to zaawansowane i wielofunkcyjne urządzenie. Ma budowę symetryczną; na pokładzie ma zainstalowany podwójny ESS SABRE ES9018, który jest uważany za jeden z najlepszych przetworników PCM/DSD. W związku z tym, XDP-300R odtwarza nieomal wszystkie dostępne formaty cyfrowe i to tych najgęstsze. Oparty jest o „zwykły”, popularny system Android, wyposażony jest w łączność Bluetooth, WiFi, ma dwa sloty na mikroSD, ma słuchawkowe wyjście symetryczne i inne cuda.

Brzmienie najlepiej charakteryzują cztery proste słowa: energia, analogowość, precyzja i przestrzeń. To bardzo zaawansowany i rasowy dźwięk wysokiego pułapu high-fidelity. Polecam z pełnym przekonaniem!

Cena w Polsce – 2 990 PLN.

piątek, 21 kwietnia 2017

Odsłuch: gramofon Nottingham Analogue Hyperspace, ramię Nottingham Analogue Ace Space i wkładka Ortofon Windfeld




Wstęp
Tytuł jest niepełny, bowiem nie zawiera wszystkich elementów testu. Krakowski dystrybutor Mediam (zobacz TUTAJ) przesłał do odsłuchów następujący zestaw:
1. gramofon: Nottingham Analogue Hyperspace,
2. ramię do gramofonu: Nottingham Analogue Ace Space 12 cal,
3. zasilacz falowy do silnika: Nottingham Analogue,
4. wkładka: Ortofon Windfeld,
5. step-up transformer (pasywny): Ortofon ST 80 SE.

Jako że trudno mi by było to wszystko u siebie poustawiać i podłączyć, skorzystałem z gościnności gdańskiego salonu Premium Sound, gdzie miałem przyjemność dokonywać odsłuchów. Tam przez kilka dni z rzędu odsłuchiwałem zestaw. Nie zdecyduję się pisać bardzo rozbudowanego tekstu, zawierającego szczegółowe opisy wszystkich pięciu komponentów. Generalnie skupię się na samym gramofonie oraz wkładce.

Jakiś rok temu opisywałem gramofon Nottingham Analogue Horizon (czytaj TUTAJ) i wkładkę Ortofon 2M Black. Dużo wówczas napisałem o firmie Nottingham Analogue, jak i o Ortofon. Przypomnę więc jedynie najistotniejsze fakty.

Kilka słów o Nottingham Analogue i Ortofon
Nottingham Analogue Studio (zobacz TUTAJ) to stricte angielska manufaktura specjalizująca się w produkcji gramofonów. Została założona pod koniec lat 70-tych XX wieku przez pana Toma Fletchera (obecnie już nieżyjącego, niestety). Nottingham Analogue Studio to niewielki, ale bardzo zgrany, 6-cio osobowy zespół; zakład położony jest w mieście Sherwood. Przedsiębiorstwo produkuje kilka modeli gramofonów, przy czym większość z nich lokuje się w przedziale średnio-wyższym i wyższym hi-fi. To są bardzo zaawansowane konstrukcje. Manufaktura wytwarza własne ramiona gramofonowe i różne akcesoria, nie montuje żadnych przełączników w gramofonach, nie stosuje pokryw antykurzowych, ma własne rozwiązania techniczne budowy plint. Jeżeli ktoś chce kupić gramofon Nottingham Analogue, to najczęściej po złożeniu zamówienia musi na niego poczekać, aż zostanie zbudowany. Nabywca może być jednak pewien, że otrzyma najwyższej jakości gramofon. I jedyny w swoim rodzaju. Taki jest Nottingham Analogue.
   
Nottingham Analogue Hyperspace rozpoczyna linię firmowych high-endowych gramofonów. Wyżej są już tylko modele DAIS, Anna Log i Deco (ten ostatni dostępny wyłącznie na specjalne zamówienie). Hyperspace wyposażony jest w cięższy talerz o większej wysokości (niż mają modele Spacedeck i Ace Spacedeck). Silnik napędowy osadzony w osobnej odizolowanej podstawie z regulowaną wysokością. Podstawa antywibracyjna znajduje się w komplecie. Naturalnie, jest tu możliwość zastosowania różnych ramion zarówno z oferty firmowej oraz innych specjalistycznych firm. Opcjonalnie jest też możliwość zainstalowania drugiego ramienia po lewej stronie oraz zasilacza falowego. Talerz odlewany grawitacyjnie z żelaza o bardzo dużej bezwładności. Dodatkowe wytłumienie rezonansów talerza za pomocą specjalnych pierścieni gumowych. Jak już wspominałem, dystrybutor wyposażył gramofon w 12-calowe ramię Ace Space (zobacz TUTAJ). Oczywiście, nie muszę dodawać, że tytułowy gramofon to arcydzieło sztuki użytkowej. Design i wykonanie – mistrzowskie. I w 100 % jest to wyrób ludzkich rąk.

Z kolei wkładka Ortofon Windfeld (zobacz TUTAJ) to bardzo wyszukana i zaawansowana konstrukcja, będąca szczytem wyrafinowanej technologii w zakresie projektowania i produkcji najwyższej klasy wkładek MC, jakimi od lat szczyci się duńska firma Ortofon. Warto pokreślić, że MC Windfeld powstała w 2008 roku, jako specjalny hołd złożony zmarłemu inżynierowi Per Windfeldowi, który przez 30 lat był szefem rozwoju w firmie Ortofon. Per Windfeld stworzył takie znane konstrukcje jak Ortofon MC 20 Super, Concorde, MC, MC Jubilee Rohmann oraz  Kontrapunkt. Ortofon tak opisuje brzmienie wkładki MC Windfeld: „wydobywa naturalny dźwięk z każdej płyty, odgrywając ją właśnie tak, jak została nagrana”.

Parametry techniczne Ortofon Windfeld
Napięcie wyjściowe przy 1000 Hz, 5 cm/sec: 0,3 mV
Balans kanałów przy 1 kHz: < 0,2 dB
Separacja kanałów przy 1 kHz: > 28 dB
Separacja kanałów przy 15 kHz: > 22 dB
Zakres pasma - 3dB: 10 – 80 000 Hz
Pasmo przenoszenia: 20 - 20 000 Hz + 1 / - 1 dB
Zdolność trackingu przy 315 Hz przy zalecanej sile nacisku igły: 100 µm
Zgodność dynamiczna, boczna: 16 µm/mN
Typ igły: Nude Ortofon Replicant 100, special polished
Rozmiar promienia końcówki igły: r/R 5/100 µm
Zakres siły nacisku igły: 2,3 - 2,8 g (23 - 28 mN)
Zalecana siła nacisku igły: 2,6 g (26 mN)
Kąt nachylenia igły: 23°
Impedancja wewnętrzna, rezystancja DC: 4 Ohm
Zalecana rezystancja cyklu ładunkowego: > 10 Ohm
Kolor wkładki, obudowa/igła: Black/Black
Masa: 13 g


Gramofon Nottingham Analogue Hyperspace i ramię Nottingham Analogue Ace Space 12 cali

Step-up transformer (pasywny) Ortofon ST 80 SE

Zbliżenie na wkładkę Ortofon Winfeld MC


Polski wzmacniacz Fezz Audio Mira Ceti na lampach elektronowych 300B


Kondycjoner IsoTek EVO3 Aquarius, a na nim kultowe płyty Vangelisa i Milesa Davisa



Spojrzenie ogólne na system (systemy) odsłuchowe

Wrażenia dźwiękowe
Zestaw Nottingham Analogue i Ortofon odsłuchiwałem w gdańskim salonie hi-fi Premium Sound. Kolumny to PMC Twenty5.24 (zobacz TUTAJ), wzmacniacze: Hegel H160 i Fezz Audio Mira Ceti na lampach 300B (zobacz TUTAJ), kondycjoner sieciowy IsoTek EVO3 Aquarius oraz przewody Harmonix.

No cóż. Chciałoby się napisać, że dźwięk zestawu jest wspaniały – energetyczny i plastyczny, a równolegle bardzo wyszukany i wierny. Z piękną barwą oraz wybornym wyczuciem rytmu. I na tym zamknąć recenzję, albowiem słowa są zbędne tam, gdzie króluje sztuka wyższa. Ale dla przyzwoitości wypada skreślić jeszcze kilka słów.

Gramofon z wkładką (wraz z przyległościami) oferuje rewelacyjnie precyzyjny i selektywny dźwięk z dużą dozą nasycenia tonalnego. To brzmienie soczyste i mięsiste, dopełnione i żyzne, jednocześnie odkrywcze i doświetlone – na wskroś analityczne. Przy czym owa odkrywczość nie powoduje agresji, czy szklistości, lecz dodatkową czystość i transparentność. Można stwierdzić, że „słychać nieomal wszystko”. 

Podczas odsłuchu kultowej płyty Vagnelisa „Blade Runner”, owszem niskie tony były koturnowe i dociążone, super sprężyste i kształtne, ale cała elektronika brzmiała żywo i naturalnie. Kolorowo i przestrzennie. Basy, choć rozbudowane i wręcz subsoniczne, to nie przysłaniały pozostałych zakresów. Średnica była bardzo czytelna i gęsta, lecz także znakomicie dopełniona i dociążona. Saksofon miał szansę być wykrojony ze sceny i podany wprost na tacy. Zabrzmiał naturalistycznie i żywiołowo, z dużym powietrzem i blaszaną dźwięcznością. Z kolei wokal Demisa Roussosa (cały czas piszę o płycie Vangelisa) zdawał się być bliski i istniejący rzeczywiście. Namacalny. O wysokim stopniu nasączenia alikwotami i harmonicznymi, a przez to przyjemny w odbiorze. Fizjologiczny, a nawet, można napisać – izotoniczny.

Wartym podkreślenia jest również fakt wybujałej przestrzeni budowanej przez tytułowy zestaw. To przestrzeń bliska holografii. Harmonijna, symetryczna i  proporcjonalna. Wybitnie foremna oraz geometryczna. Każdy instrument, każdy wokal, każdy ton, każde wybrzmienie ma swoje ścisłe współrzędne, a także własną masę, indywidualny byt na siatce 3D. Rewelacyjne zjawisko akustyczne!

Konkluzja
Jeżeli jeszcze ktoś nie słuchał gramofonów marki Nottingham Analogue (i innych firmowych akcesoriów) niech to koniecznie uczyni przed zakupem swojego docelowego gramofonu, albowiem produkty tej brytyjskiej manufaktury redefiniują pojęcie absolutnego dźwięku analogowego. Są w swojej klasie prawdziwymi arcydziełami. Uzależniają i hipnotyzują pięknym śpiewem niczym Syreny greckich Argonautów.

Z kolei wkładka Ortofon Windfeld to pierwszorzędny przykład zaawansowanych umiejętności technologicznych człowieka. Zbudować taką wkładkę, która zabrzmi nie tylko precyzyjnie i analitycznie, ale także barwnie i masywnie – muzykalnie. Autentycznie i holistycznie.

Ceny w Polsce
1. gramofon: Nottingham Analogue Hyperspace – cena 16 225 PLN (bez ramienia),
2. ramię do gramofonu: Nottingham Analogue Ace Space 12 cali – cena 5 775 PLN,
3. zasilacz falowy do silnika: Nottingham Analogue – cena 2 980 PLN,
4. wkładka Ortofon Windfeld – cena 12 732 PLN,
5. step-up transformer (pasywny) Ortofon ST 80 SE – cena 6 386 PLN.

I jeszcze kilka zdjęć wykonanych przez zaprzyjaźnione studio SViD Production:





poniedziałek, 17 kwietnia 2017

Wzmacniacz słuchawkowy/DAC iFi nano iDSD LE



Wstęp
Wielokrotnie na łamach Stereo i Kolorowo opisywałem sprzęty iFi Audio. Pierwszy raz było to w listopadzie 2013 roku, czyli już 3,5 roku temu (był to DAC iFi nano iDAC USB i zasilacz iFi nano iUSB Power). Wówczas iFi Audio dopiero raczkowało, rozwijało skrzydła i sondowało rynek. Dziś wiadomo, że droga obrana przez zacną brytyjską Abbingdon Music Research powołania spółki-córki koncentrującej się na rynku tzw. mobile-audio i computer-audio to był strzał w dziesiątkę. iFi Audio wypuściło mnóstwo mini-wzmacniaczy słuchawkowych, DACów, zasilaczy i rozmaitych akcesoriów pomagających uzyskać krystaliczny dźwięk z urządzeń przenośnych i komputerów (choć iFi Audio równolegle konstruuje także np. przedwzmacniacze gramofonowe).

Cały aktualny asortyment iFi Audio można znaleźć na polskiej stronie TUTAJ. Zupełne nowości w portfolio to DAC iFi iOne, iFi iDSD Black Label (z poprawionym układem XBass+ i holografią 3D+), „przerywacz pętli uziemienia” iDefender USB 3.0, zewnętrzny zasilacz iPower, a także tytułowy DAC DSD iFi nano iDSD LE. LE, czyli Light Edition.

Czytelnika bliżej zainteresowanego firmą iFi Audio odsyłam do mojego wywiadu z Vincentem Lukiem – dyrektorem ds. marketingu. Czytaj TUTAJ.

Wrażenia ogólne i budowa
Niedawno opisywałem wzmacniacz słuchawkowy i DAC iFi nano iDSD (czytaj TUTAJ). Tytułowy iFi nano iDSD LE (Light Edition) to niejako jego „odchudzona” wersja, jak zresztą mówi jego nazwa. Co odróżnia iDSD LE od iDSD? iDSD LE ma to same wnętrzności jak wielokrotnie nagradzany iDSD, ale nie ma wyjścia SPDIF, wyboru filtra cyfrowego i odtwarza sygnały do DSD128/PCM384. Co ciekawe wersja LE dostarcza aż 1,5 Wat (!) na wyjście słuchawkowe, w porównaniu do wersji standardowej 0,13 Wat. Pozostałe elementy obu urządzeń zdają się być identyczne. Za wyjątkiem cen – iDSD to koszt 990 PLN, zaś iDSD LE – jedynie 649 PLN, co jest kwotą rewolucyjnie niską jak za tak zaawansowane urządzenie!

Sercem iDSD LE jest scalak Burr-Browna. Jak podaje iFi Audio, kość ta pochodzi jeszcze sprzed fuzji z Texas Instruments. Została skonstruowana w całości w Japonii. Co istotne, Nano iDSD LE potrafi grać w pełni natywnie (True Native®) co oznacza brak konwersji - PCM pozostaje PCM a DSD pozostaje DSD. To przekłada się na brak utraty sygnału i powoduje, że plik muzyczny pozostaje „Bit-Perfect”. To jest ważne, bo zapewnia najwyższą możliwą jakość dźwięku, bo nie ma strat spowodowanych konwersją. Nano iDSD LE odtwarza formaty wysokiej rozdzielczości do 384 kHz i DSD128.

Z kolei zegary użyte w iDSD LE, dostarczone przez AMR, są modułami zegara głównego, które są zgodne z wojskową specyfikacją kompensacji temperaturowej, co pozwala na uniknięcie niechcianych częstotliwości. Takie kryształy zegarowe zmniejszają ogólny szum i redukują jitter niemal całkowicie. Te zegary zostały zakupione u producenta telekomunikacyjnego, gdzie standardy są dużo ostrzejsze niż w sektorze przedsiębiorstw (gdzie zaopatruje się większość branży audio). Nano iDSD LE jest wyposażony w akumulator litowo-polimerowy, który pozwala na słuchanie muzyki do ośmiu godzin.

Wypada napisać kilka słów na temat wyposażenie i powłoki zewnętrznej iFi iDSD LE, choć nie ma tu za bardzo o czym pisać. DAC jest dostarczany w tradycyjnym dla iFi Audio białym kartoniku – a w nim: DAC, przewód USB (wysokiej jakości produkowany przez iFi Audio), cztery silikonowe stopki, paski do przytroczenia smatrtfona i instrukcje. To wszystko.

Jeśli natomiast chodzi o wygląd zewnętrzny to iFi iDSD LE wygląda jak …iFi. Czyli jak jakaś aluminiowa papierośnica z gniazdami RCA i pokrętłem. Na froncie zamontowano aluminiowe mini-pokrętło głośności (i jednocześnie włącznik sieciowy), gniazdo słuchawkowe 3,5 mm i parę gniazd wyjściowych RCA. Z tyłu zaś znajduje się wejście USB. Na korpusie zainstalowano jedną diodę, która zmienia barwę w zależności od częstotliwości sygnału wejściowego. Dodatkowo dioda ta pali się na stałe lub pulsuje. Nic więcej nie ma do opisywania.

Urządzenia Apple (MacBook, iPhone i iPad) automatycznie współpracują z iDSD LE (iPhone i iPad wymagają adaptera przewodu Lightning do USB), zaś środowisko Windows wymaga zainstalowania dodatkowych driverów (dostępnych na stronie iFi Audio).

Dane techniczne
Formaty audio:
PCM 44.1 do 384 kHz/16 - 32 bit
DSD 2.8, 3.1, 5.6 i 6.2 MHz/1 bit
DXD 352.8, 384 kHz/24 bit
USB: Asynchroniczne USB 2.0 (32 bit/384 kHz)
Akumulator: Litowo-polimerowy 1000 mAh
Pobór mocy: < 1.5 W
Wymiary: 106 x 67 x 28 mm
Masa: 167 g (0.37 lbs)

Pudełko iDSD LE w otoczeniu iDefender USB 3.0 i iPower


Na froncie zamontowano parę wyjść RCA, gniazdo słuchawkowe 3,5 mm i pokrętło głośności



Aluminiowy korpus iDSD LE

Przewód Lighning to USB Camera Adapter jest niezbędny w przypadku współpracy z iPad lub iPhone Apple (na zdjęciu iPad Air 2)




Komputer to MacBook Apple Pro


Widoczne słuchawki to Final Audio Design Pandora Hope VI (jedne z moich aktualnych dwóch dyżurnych obok Fostex TH-610)

Gram z Tidal Master


Z prawego boku widoczny jest iFi iDefender USB 3.0 oraz wtyczka zasilacza iFi iPower




iDSD LE i słuchawki Fostex TH-610

Wrażenia dźwiękowe
Do testów używałem dwóch par słuchawek: Fostex TH-610 (test TU) oraz Final Audio Design Pandora Hope VI (test TU). Komputer to MacBook Apple Pro. Dodatkowo używałem iPhone 6S i iPad Air 2 (wraz z kablem Lightning to USB Camera Adapter Apple). Serwis streamingowy Tidal HiFi i Tidal Master. Porównawcze wzmacniacze słuchawkowe: Pioneer XDP-300R, Cayin iHA-6 (test TU), Fostex HP-A4BL (test TU) i Hegel H160. Ponadto stosowałem akcesoria iFi Audio: iDefender USB 3.0 i zasilacz iPower.

Producent określa w swych materiałach reklamowych iFi iDSD LE jako „kieszonkową rakietę” i szczerze zapewniam, że w takim sformułowaniu nie ma ani krzty przesady. Każdy, kto miał styczność z urządzeniami iFi micro albo nano, wie że grają niczym małe bomby atomowe, petardy i dynamit w jednym. To brzmienie na wskroś energetyczne, masywne a równolegle soczyste i aksamitne. Dokładne i głębokie. Ultra-czyste i nasączone muzyką niczym gąbka wodą. Nie inaczej jest w iFi iDSD LE.

Dźwięk iDSD LE charakteryzuje się ponadprzeciętnym nasyceniem tonalnym, świetną plastycznością przyprawione doskonałym rozciągnięciem, wyborną przestrzennością i zaskakująco daleką głębią. To brzmienie z przyjemną i fizjologiczną barwą z wyraźnie odczuwalną nutą finezji i ciepła. Ogół przekazu jest mięsisty i żyzny - lekkie, ale jednocześnie masywne i sugestywne. Bajecznie kolorowe. Delikatesowe.

Dynamika jest więcej niż przyzwoita, zwłaszcza ta w skali mikro. Rytm jest prowadzony precyzyjnie i równo, symetrycznie. Subtelności są widzialne, selektywność jest wyraźna, nuty pełne i zwarte, a głębia warstw – odczuwalna. Tak jak wcześniej pisałem przy recenzji iDSD. Można z całym przekonaniem powiedzieć, że mały iDSD LE gra w manierze lub w duchu bardzo zaawansowanych (i drogich) urządzeń z pułapu high-fidelity. Ma w sobie ich styl i sznyt, sygnaturę i substancję, ale nie 100 procent odwzorowania. To niejako przybliżenie, albo duże podobieństwo, czy optymalizacja brzmienia high-end na potrzeby dźwięku budżetowego. Takie jego ukształtowanie, że muzyka brzmi bardzo rasowo i w pełni fizjologicznie. Organicznie do sześcianu.

Ciekawą poprawę dźwięku w stronę większej czytelności przynosi dodatek firmowych iFi iDefender USB 3.0 oraz iFi iPower, ale o tych dwóch akcesoriach w połączeniu z iDSD LE więcej napiszę za kilka dni. Zapraszam.

Konkluzja
Mały iFi iDSD LE to hajendowy potwór w skórze budżetowego baranka! Nie dość, że odtwarza nieomal wszystko (pliki PCM, DXD i DSD) i to z najgęstszych formatów, to jeszcze czyni to w sposób nieprawdopodobnie pełny, soczysty i energetyczny. To zaawansowanie dźwięku znane ze znacznie droższych urządzeń hi-fi. A to wszystko we wprost dumpingowej cenie 649 PLN. Jestem pod dużym wrażeniem iFi iDSD LE. Bomba!

Cena w Polsce – 649 PLN.

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...